Przygody Vegety i Bulmy
PROLOG
Vegeta jest sajańskim księciem. Jego rodzice nie żyją. Jego rodzinna planeta została zniszczona. Przebywa na Ziemi, zamieszkał w małym domku przed siedzibą Capsule Corporation. Zbudował mu go ojciec Bulmy. Przybył parę lat temu na Ziemie, żeby zabić Goku. On jednak nazywał go Khakarot. Nie zdołał tego zrobić, bo Goku i jego syn Gohan okazali się silniejsi. Vegeta jednak został na Ziemi i czeka na rewanż. Goku jednak nie ma na Ziemi. Przeżył walkę z Friezą na Nameku, ale nie zdążył odlecieć przed eksplozją planety. Gohan próbował go sprowadzić na Ziemię, ale Goku nie zgadza się na to. Bulma pracuje w firmie Capsule Corporation swojego ojca. Poznała Vegete gdy przyleciała na Namek w poszukiwaniu smoczych kul. On był tam w tym samym celu, ale chciał je wykorzystać w innym celu. Bulma opiekuje się nim jako gościem.
Rozdział 1
Po roku oczekiwań Goku jest w podróży powrotnej na Ziemie. Żona Goku Czi Czi, Gohan, Krillin, Jamcia, Tien, Piccolo, Vegeta i Bulma czekają na niego w miejscu gdzie ma wylądować. Jednak przed Goku wylądował tam Frieza ze swoim ojcem i służącymi im wojownikami. Przyjaciele Goku mają już z nimi walczyć, ale w ostatniej chwili pojawia się nastolatek, który zaczyna z nimi walczyć. Chłopak szybko pokonuje sługusów, ale przy walce z Friezą zmienia się w super sajanina. Vegeta rozzłościł się, że jakiś dzieciak jest silniejszy od niego. Nastolatek przeciął Friezę na pół, a potem na milion drobnych kawałków. Z jego ojcem chwilę rozmawiał na temat miecza nastolatka. Jednak jego również nabił na swój miecz. Po walce wszyscy czekali na przybycie Goku. Każdy zastanawiał się skąd wziął się ten sajanin. Nastolatek usiadł z boku i czekał razem z resztą na przybycie Goku. Po dłuższej chwili wszyscy wojownicy poczuli energię Goku, a moment później widać było nadlatujący statek. Wszyscy oprócz Vegety, który siedział na kamieniu i nastolatka podbiegli do niego. Statek kosmiczny otworzył się, a z niego wysiadł Goku. Ubrany był dziwnie. Na planecie z której przyleciał uważane to było za modne. Ubrany był w zbroję podobną do zbroi Vegety. Na szyi miał wielką apaszkę, spodnie bufiaste. Goku zdziwiło to, że jakiś nieznajomy czeka na niego. Nastolatek podszedł do Goku i spytał się go czy mogą porozmawiać na osobności. Goku zgodził się.Ty jesteś Goku? - zapytał chłopiec.
Tak jestem. - odpowiedział Goku.
Jak nauczyłeś się opanowywać stan super sajanina?
Na początku było to trudne, ale z czasem się nauczyłem. - Goku zmienił się w super sajanina, aby mu pokazać jak to robi.
Czyli to jednak ty. Matka dobrze mi cię opisała
Kim jesteś? Jak masz na imię? - zapytał Goku.
Jestem Thrunks. Przybyłem z przyszłości. - odpowiedział nastolatek. Goku trochę się zdziwił. - Wehikuł czasu zbudowała moja matka
Twoja matka musi być geniuszem. Kim ona jest?
Moja matka jest tam. - Thrunks wskazał palcem Bulmę.
Bulma jest twoją matką! - krzyknął Goku.
Cicho! - zaczerwienił się Thrunks.
W takim razie kim jest twój ojciec? Jeśli potrafisz zmienić się w super sajanina.
Moim ojciec też jest tutaj. Siedzi na kamieniu.
Twoim ojcem jest Vegeta! Wiedziałem, że Bulma się kiedyś ustatkuje, ale żeby z Vegetą. Vegeta ojcem! - krzyknął Goku. Piccolo stał obok Vegety i po tym co usłyszał podskoczył z zaskoczenia. Spojrzał na Vegetę, a potem na Thrunksa. Nastolatek znowu się zaczerwienił. - Jak to możliwe?
Matka zdenerwowała się, że Jamcia jest taki niezdecydowany i odeszła od niego. Wtedy zauważyła jaki samotny jest Vegeta. Proszę nie mów im o tym, bo zniechęcą się do siebie. Żadne z nich nie powinno o tym wiedzieć co będzie.
Dobrze nie powiem.
Dziękują. Ale ja nie w tej sprawie przybyłem. Chce cię ostrzec przed nad ciągającym niebezpieczeństwem. Są nimi dwa androidy stworzone przez doktora Gero. Przybędą za trzy lata do północnego miasta. Będą nie pokonane.
Jak to? Przecież na Ziemi jest tylu znakomitych wojowników jak Tien, Jamcia, Vegeta, Piccolo.
Oni zginą próbując je pokonać.
A co ze mną i Gohanem?
Ty umrzesz zanim jeszcze pojawią się androidy. Umrzesz na tajemniczego wirusa mięśnia sercowego. Ty jako pierwszy na niego umrzesz. Dopiero po twojej śmierci moja matka wynalezie na te chorobę lekarstwo. A, no właśnie przywiozłem ci lekarstwo na nią. - Thrunks dał buteleczkę z tabletkami Goku. - Twój syn Gohan nauczy mnie jak umiera i jak walczy sajanin. Po tym wyruszy na walkę z androidami, w której zginie.
Dlaczego Vegeta cie tego nie nauczył?
Ojciec zginął w walce z androidami jak jeszcze byłem dzieckiem. Dzięki matce wiem jak wyglądał i jaki był. - rozmawiali jeszcze przez chwilę, a potem Thrunks odleciał, a Goku wrócił do swoich przyjaciół.
Przyjaciele wypytywali go o czym rozmawiali, ale nie chciał powiedzieć. Piccolo sam o wszystkim im powiedział po tym jak Goku się nie zgodził. Piccolo wyjaśnił Goku, że wszystko słyszał bo Namecjanie mają doskonały słuch. Piccolo powiedział, że ominie tę część, o której nikt nie powinien wiedzieć. Vegeta odleciał jako pierwszy. Jednak przed jego odlotem pojawił się Thrunks i gdy spojrzał się na Bulmę to pomyślał tak: ,,Matko marzyłaś o świecie wolnym od androidów.” Gdy spojrzał się na Vegetę to myślał tak: ,,Ojcze jesteś taki jakim opisywała mi cię matka, dumnym, potężnym i samotnym”. Po tym pomachał do Bulmy i odleciał. Przed swoim odlotem Goku kazał Bulmie dobrze opiekować się dzieckiem. Wszyscy myśleli, że to od podróży Goku poprzewracało się w głowie.
Po tym rozpoczął się trzyletni trening.
Rozdział 2
Trwały przygotowania do przybycia androidów. Goku, Piccolo i Gohan ćwiczyli razem. Jamcia ćwiczył u Bulmy. Natomiast Vegeta kazał ojcu Bulmy skonstruować statek kosmiczny, na którym mógłby zmieniać siłę grawitacji. Dostał taki. Ćwiczył na nim ciężko. Jamcia był zazdrosny o niego, bo Bulma strasznie się nim opiekowała. Często podglądywał jak Vegeta ćwiczy. Raz sajanin przesadził i o mało co się nie zabił ćwicząc.Bulma opiekowała się nim jak odpoczywał po tym wypadku. Leżał wtedy na łóżku w szpitalu. Jego ręce były złamane tak jak trzy żebra i jedna noga. Oddychał przez aparat tlenowy. Bulma spała przy jego łóżku i czekała aż się obudzi. Gdy się obudził to ona jeszcze spała. Spojrzał się na nią i lekko uśmiechnął. Jak Bulma się obudziła to Vegeta już nie spał. Leżał na łóżku i patrzał się przed siebie.. Z radośni uśmiechnęła się do niego. Zauważył to kontem oka. Wybiegła z pokoju po lekarza. Gdy wróciła z lekarzem Vegeta miał skierowany wzrok w ten sam martwy punkt.
Jak się czujesz chłopcze? Nieźle się połamałeś. - zapytał lekarz
Dobrze się czuje. - odpowiedział sajański książę.
Gdzie się tak załatwiłeś? Co?
Trenowałem.
Ze sztangą. Bardzo ciężką sztangą. - dodała Bulma
Pewnie bez asekuracji. Chciałeś się popisać przed swoją dziewczyną. Ha, ha, ha... - zaśmiał się lekarz. Vegeta i Bulma zaczerwienili się.
To nie jest moja dziewczyna. - krzyknął Vegeta
On z pewnością nie jest moim chłopakiem. - dodała Bulma.
Po tej rozmowie lekarz wyszedł z pokoju razem z Bulmą. Bulma poszła do Jamci, bo on też trochę oberwał. W momencie wybuchu podglądywał go. Miał tylko lekki wstrząs mózgu.
Jamcia muszę ci coś powiedzieć. - niepewnie powiedziała Bulma.
Co takiego? - zapytał Jamcia.
Nie obraź się, ale zrywam z tobą.
Jak to. Wiedziałem, że wolisz tego sajanina.
To nie o niego chodzi. Po prostu jesteś niezdecydowany. - wyszła z pokoju i wróciła do Vegety.
Sajański książę leżał na łóżku. Tym razem nie uśmiechnięty, ale rozzłoszczony.
Zdenerwował cię ten lekarz? - zapytała Bulma.
Jak on mógł się do mnie tak odezwać ,,jak się czujesz chłopcze”. Czy on nie wie z kim rozmawia. Jestem przecież sajańskim księciem, sajaninem czystej krwi, największym wojownikiem we wszechświecie. - zaczął przedrzeźniać lekarza. Bulma zaczęła się śmiać.
Goku nic mi nie mówił, że jesteś księciem. - zdziwiła się Bulma.
Dlatego, że o tym nie wiedział. Dowiedział się o tym i o historii naszej planety na Nameku. - powiedział ze smutkiem w sercu
Opowiesz mi ją?
Słuchaj uważnie, bo drugi raz nie będę tego powtarzał! Sajanie byli potężną rasą, nie bojącą się niczego i nikogo. Mój ojciec był królem planety Vegeta i jednocześnie wszystkich jej mieszkańców, czyli sajan. Gdy byłem jeszcze dzieckiem na naszą planetę przyleciał Frieza. Nie wiedzieliśmy co ma zamiar z nami zrobić. Początkowo mój ojciec nie miał zamiaru go posłuchać, lecz po tym jak przybysz bez najmniejszego trudu pokonał najsilniejszego z siepaczy króla musiał się zgodzić. Nasze zadanie było proste mieliśmy najpierw oczyszczać planety z mieszkańców, a potem sprzedawaliśmy je bogaczom. Niecały rok po przyłączeniu się do Friezy urodził się Khakarot. Wysłaliśmy go tutaj, bo ta planeta nie ma wielu silnych wojowników. W tym samym czasie bawiłem się z moją służbą w niszczenie innych bezwartościowych planet. Jednak ta zabawa miał się niedługo skończyć. Król sprzeciwił się Friezie i rozpoczęła się wojna. Początkowo to my sajanie ją wygrywaliśmy, ale okazało się, że nasi przeciwnicy mieli asa w rękawie. Nie używali całej swojej mocy. Ojciec Khakarota chciał się pojedynkować z Friezą gdy już przegrywaliśmy walkę. Niestety Frieza go również pokonał. Nie myśleliśmy, że staliśmy się jego marionetkami. Po walce ocalało tylko kilku najsilniejszych sajan. Jednak król okazał się dla Friezy zbyt buntowniczy, więc zabił go jako pierwszego. Planetę zniszczył. Frieza wszystko tak zatuszował, że wyglądał to jak upadek meteoru. Resztę na pewno już znasz. - po tym Vegeta wyczerpany zasnął.
Bulma poszła do domu zasmucona i zdziwiona tym co przeszła planeta Vegety i jej książę. Zapomniała się nawet go spytać o to co miała zamiar zapytać się go od paru dni.
Rozdział 3
Po kilku tygodniach Vegeta wrócił do zdrowia, ale pozostał jeszcze na obserwacji ze względu na to, że nie mógł się powstrzymać od ćwiczeń. Książę zbliżył się do Bulmy, ale dalej mówił do niej ,,kobieto”, a nie po imieniu. Pewnego dnia Bulma postanowiła się, go o coś zapytać.Od jakiegoś czasu chce ci zadać pewne pytanie. - zdenerwowana powiedziała Bulma
No jakie? - zapytał Vegeta
Jak byłam jeszcze z Jamcią to miałam iść z nim na urodziny mojej koleżanki. Wiesz, że z nim zerwałam jakiś czas temu, a nie wypada mi iść samej, bo wszystkie moje koleżanki idą ze swoimi chłopakami.
I chcesz, żebym poszedł z tobą.
Mógłbyś?
Odpada. Nie umiem tańczyć.
To nie problem. Nauczę cie. Mogę zacząć nawet teraz. - powiedziała uszczęśliwiona Bulma
Możesz próbować, ale nie jestem zbyt pojętny.
To co zaczynamy. - uśmiechnięta pobiegła po magnetofon i płytę ze swoimi ulubionymi piosenkami.
Bulma złapała Vegete za rękę i pokazywała mu kroki taneczne, które zna. Na początku książę nie wiedział jak ma zacząć. Bulma wszystko mu dokładnie wyjaśniła. Z początku jego kroki wyglądały tak jakby z kimś walczył, ale z czasem się rozluźnił i kolejne kroki przychodziły mu łatwiej. Najtrudniejsze okazały się dla nich ballady. Musieli się mocno przytulać i zapamiętać to, że w pewnych momentach mogą się pocałować lub zrobić podrzut albo coś podobnego. Było to dla Vegety bardzo krępujące, ale jego sajańska duma nie pozwalała mu na to, żeby to okazywać. Szybko się uwinęli.
Po tym jak Vegeta wyszedł ze szpitala Bulma zabrała go na zakupy, bo wszystkie jego ubrania, które posiadał to były same zbroje wojenne. Było to dla niej trudne, bo wszystko co przymierzał pękało w szwach gdy próbował poruszać swobodnie ramionami. Na początku przymierzył zestaw ,,miejski chuligan”. Nie pasował jednak do stroju Bulmy. Potem sprawdzili coś w stylu ,,sportsmen”. Ten już nie pękał, ale spodnie nie pasowały do Bulmy, więc zmienili je na inne. Po całodniowych zakupach skończyli. Wrócili z pełnym samochodem ubrań Vegety. Urodziny miały być za tydzień, więc dzień po zakupach ćwiczyli taniec, ale Vegeta ubrał już się na nie tak jak ubierze się na imprezę, żeby się do niego przyzwyczaił. Następnego dnia uczyła Vegete jak się prowadzi samochód. Ta nauka trwała kilka dni, jednak nie potrafił się nauczyć zasad ruchu drogowego. Bulma wymyśliła, że zamontuje w samochodzie zestaw autopilota, a Vegeta będzie tylko trzymał kierownice i udawał, że kieruje nim. Po tym pomyśle chciała popracować nad jego wizerunkiem, więc poszła z nim do profesjonalnego fryzjera. Przyciął mu trochę włosy, ale nie chciały się inaczej ułożyć niż tak jak były. Przy tym Bulma nie mogła nic wskórać. Po wszystkim Bulma kazała Vegecie, żeby przyszedł po nią do jej domu popołudniu. Vegeta i Bulma byli strasznie zdenerwowani. Bardziej jednak to ona, bo bała się, że coś nie wyjdzie, np. będą musieli zatańczyć coś czego w ogóle nie ćwiczyli albo nie będzie wiedział, że ktoś żartuje i weźmie to na poważnie lub, że zapomni się i wda się w jakąś bójkę, w której zmieni się w super sajanina. Po tym rozeszli się do swoich domów i czekali na długo wyczekiwaną imprezę.
Rozdział 4
W końce nadszedł długo wyczekiwany dzień. Bulma wstała wcześnie rano i pojechała do fryzjera ułożyć włosy i do kosmetyczki. Gdy wróciła Vegeta jeszcze trenował przed domem. Zauważyła, że jest zestresowany, bo gdy taki był to tam trenował ze sprzętem, który mu kupiła.Vegeta ubrany w to co Bulma mu kupiła przyszedł po nią popołudniu. Musiał na nią poczekać parę minut, bo Bulma się jeszcze ubierała. Przez ten czas czekał na nią przy schodach z jej ojcem i rozmawiali o trwającej naprawie statku kosmicznego Vegety. Po krótkiej rozmowie usłyszeli zamykanie się drzwi od pokoju Bulmy. Po chwili na schodach pojawiła się przepiękna dziewczyna w czarnej sukni i wysokich czarnych szpilkach. Jej zielone krótkie włosy były upięte tak żeby jej nie przeszkadzały podczas tańca. Ojciec Bulmy musiał się uszczypnąć, bo nie wierzył, że to jego córka. Vegeta tylko lekko się uśmiechnął na jej widok, bo według niego prawdziwy wojownik nie powinien okazywać zbytnio swoich uczuć.
Ładnie wygląda. - skomplementował wygląd Bulmy Vegeta
Ładnie?! To mało powiedziane raczej przepięknie! - wykrzyknął ojciec Bulmy
O czym tam tak rozmawiacie? - zapytała roześmiana Bulma
O tym jak wyglądasz. Wyglądasz przepięknie córeczko.
A ty Vegeta? Co o mnie myślisz?
Ładnie, bardzo ładnie. - wykrztusił Vegeta
Nie stresuj swojego chłopaka córeczko. - zaśmiał się tata Bulmy, a oni zaczerwienili się
Ona nie jest moją dziewczyną. - burknął pod nosem Vegeta
To co jedziemy. - powiedział Bulma
Tak jak powiedział, tak zrobili. Na przyjęcie przyjechali jako ostatni. Nawet się trochę spóźnili, bo Bulma chciała zrobić wielkie wejście, żeby pochwalić się tym jak wygląda i oczywiście Vegetą,. Gdy weszli na salę to zabawa dopiero się zaczynała. Vegeta głośno trzasnął drzwiami. Wszyscy spojrzeli się w stronę drzwi, a w nich stanęła ta dziwna para. Każdy oczekiwał, że Bulma przyjedzie z Jamcią. Na sali zapanowała dziwna cisza ze względu Vegety i jego dziwnie zażenowanej twarzy. Przywitała ich solenizantka ze swoim chłopakiem.
Cześć. Przyjechałaś bez Jamci. Co się stało? - zapytał Tressa, bo tak miała na imię solenizantka
Cześć. Zerwałam z nim. Ano właśnie. To jest Vegeta. - na początku trochę się zasmuciła , ale na widok sajanina roześmiała się
No, no. Ledwo zerwałaś z jednym, a już masz drugiego. Radzę ci uważać. - roześmiała się Tressa
Dlaczego mam uważać?
Jeszcze się pytasz. Gdybym miała takiego chłopaka jak twój to bym go miała kajdankami do siebie przykute. - zaśmiała się. Vegeta był tak zdenerwowany, że nawet nie zauważył,że wszyscy myślą, że są parą.
Po tej rozmowie Bulma złożyła w jej i Vegety imieniu życzenia Tressie. Zabawa dalej się zaczęła, ale chwilowo bez Bulmy i Vegety, bo książę okazał się być za bardzo zdenerwowany, żeby tańczyć. Przez chwilę nawet w ogóle się nie odzywał.
Mówiłeś mi, że sajanie niczego i nikogo się nie boją, a tutaj najsilniejszy sajański wojownik boi się głupiego tańca. - Bulma jeszcze chwilę takimi tekstami motywowała Vegeta. Dopiero po nich się odezwał.
Masz rację. Nie jestem plebejuszem, żeby się wszystkiego bać. Teraz choć tańczyć, bo nie po to, żeby siedzieć uczyłaś mnie tańczyć. - chwycił Bulmę za rękę i gdy wyszedł z nią na parkiet to tańczył najlepiej ze wszystkich chłopaków, a nawet od niektórych dziewczyn.
Po tym tańcu wszystkie dziewczyny na imprezie próbowały zatańczyć z Vegetą, ale bały się do niego podejść. Jego umięśnione ciało i złowieszcza twarz sprawiały, że gdy chciały już do niego podejść to od razu zawracały. Bulma po paru drinkach zaczęła się dziwnie zachowywać. Gdy Vegeta tańczył z nią balladę to się do niego przytuliła tak, że wyglądało jakby to on nią poruszał. Tak było w rzeczywistości. Na szczęście Bulma była lekka, a Vegeta bardzo silny. Po chwili snu w samochodzie Bulma wytrzeźwiała. Gdy wróciła Vegeta siedział przy stoliku i czekał na nią. Po tym jak się do niego dosiadła sam wypił jednego drinka. Jego organizm dobrze to zniósł jak na pierwszego w życiu drinka. Po godzinie przyjechał Jamcia. Wyjaśnił, że przyjechał o tej porze, bo nie chciał trafić na Bulmę. Nie udało mu się to. Bulma zauważyła go jak tańczyła wolnego z Vegetą. Jamcia przyjechał z jakąś dziewczyną. Bulma zazdrosna pocałowała czule Vegete. On zrozumiał o co jej chodzi, bo też zauważył Jamcie. Udawał on, że nie niczego to na nim nie zrobiło. Vegeta zauważył, że Bulmę to zasmuciło, więc jeszcze raz i bardziej namiętniej ją pocałował. Po tym pocałunku zaszli z parkietu. Vegeta objął Bulmę i usiedli przy stoliku. Jamcia udawał, że to na nim niczego nie robi.
Po paru minutach Jamcia dosiadł się do nich ze swoją nową dziewczyną.
Cześć. Co u was? - zapytał Jamcia
Cześć. Wszystko dobrze, jak widzisz. - chłodno odpowiedział Vegeta, a Bulma potwierdziła to uśmiechem
Poznajcie Kim. Kim to są Vegeta i moja była dziewczyna Bulma.
Miło mi was poznać. - uśmiechnięta przywitała się Kim
Nam również. - odpowiedział Vegeta
Czego chcesz? Po nic na pewno nie przyszedłeś. - zdenerwowana zapytała Bulma
Niczego. Po prostu chce z wami porozmawiać.
Porozmawiałeś. Teraz możesz już odejść! - krzyknęła Bulma
Nie odejdę stąd dopóki nie powiesz mi dlaczego tak naprawdę ze mną zerwałaś!
Nie słyszysz ona nie chce z tobą gadać! Odejdź stąd albo moja pięść ci to wytłumaczy - - zagroził Vegeta
No to proszę wytłumacz mi.
Po tej odpowiedzi zaczęła się bójka pomiędzy sajańskim księciem Vegetą a Jamcią. Vegeta bronił Bulmy, a Jamcia nie chciał od niej odejść bez dokładnych wyjaśnień dlaczego z nim zerwała. Dziewczyny odeszły na bok. Vegeta powiedział Bulmie, żeby się nie wtrącała. Jamcia powiedział to samo Kim. Bulma wiedziała jak zakończy się ta walka. Na początku Vegeta unikał ciosów Jamci, ale w pewnym momencie Jamcia powiedział Vegecie, że jaki z niego książę jeśli tylko unika ciosów. Vegeta odpowiedział mu na to silnym ciosem w krocze. Po tym Jamcia upadł na kolana, a Vegeta uderzył go w twarz pięścią. Uderzył go tak mocno, że złamał Jamci nos. Ostatnim ciosem w bójce był kopniak Vegety w brzuch Jamci. Walkę przerwała Kim, która podbiegła do leżącego Jamci. Vegeta tylko zaśmiał się i odszedł do Bulmy.
Jedźmy już do domu. Ta impreza już się dla niego skończyła. - po tym zaśmiał się lekko sajanin
Dobrze. - zaskoczona poszła za Vegetą
Cała publiczność nie mogła uwierzyć w to jak szybko rozpoczęła i zakończyła się bójka. Nikt nie mógł uwierzyć w to jak silny i szybki jest Vegeta. Przed drzwiami Bulma uświadomiła sobie co zaszło. Złapała Vegetę za rękę i obróciła go tak, że spojrzała mu prosto w oczu. Zauważyła w nich radość, złość i uczucie triumfu.
Nic ci nie jest? - zapytała zatroskana Bulma
Nawet mnie nie dotknął. Dobrze, że kupiłaś mi takie luźne ubrania. - zażartował
Gdy sprawdzała dokładniej czy nic mu nie jest Vegeta się zaczerwienił. Złapał ją za dłonie i powiedział:
-Naprawdę nic mi nie jest. - powiedział czule i pocałował ją w czoło, a potem się uśmiechnął – Teraz choć.
Po tym odwzajemniła uśmiech. Vegeta objął ją ręką i tak wyszli szczęśliwi. Wracając Bulma zasnęła tak, że nie słyszała jak przyjechali do domu. Vegeta wyjmując ją z samochodu poczuł od niej wódkę. Pamiętał jak obiecywała swojemu ojcu, że nie będzie piła. Spostrzegł, że nikt nie zauważył ich powrotu. Zaniósł ją do swojego domu, żeby nie miała kłopotów za to, że się upiła. Zaniósł ją na rękach i położył w swoim łóżku. Kładąc ją ona zaczęła go całować. Vegeta nawet się nie opierał. Zaczęli się rozbierać nawzajem i tak spędzili upojną noc.
Rozdział 5
Następnego dnia Bulma się obudziła jej rodzice jeszcze spali. Miała strasznego kaca. Ubrała się szybko i wprowadziła auto do garażu tak, żeby jej nikt nie widział. Zrobiła to, żeby rodzice myśleli, że byli tak bardzo zmęczeni, że zostali tam na noc. Gdy wstawała nawet nie przypomniała sobie ostatniej nocy. Nie zauważyła nawet tego, że spała z Vegetą w jego domu. Po tym jak wprowadziła auto weszła z powrotem do jego domu. Gdy chciała się już położyć to zauważyła porozrzucane ubrania Vegety i trochę jej ubrań. Po czym przypomniała sobie całą zeszłą noc. Zmęczona położyła się już dalej obok niego.Po kilku minutach obudził się Vegeta. Ubrał się i uśmiechnięty spojrzał się na śpiącą Bulmę. Do dłoni miał przyklejoną karteczkę, a na niej pisało ,,Zachowuj się jak najciszej. Nie odsuwaj rolet. Nie wychodź na podwórze. Jeśli zadzwoni mój ojciec to powiedz, że przyjedziemy jutro, bo jesteśmy na poprawinach. Dodaj jeszcze, że zostaliśmy na noc i dziś też zostaniemy. Jeśli będzie chciał ze mną rozmawiać to powiedz, że odsypiam noc, ale nic nie piłam.” Vegeta domyślił się, że Bulma nie chce pokazać się jeszcze swoim rodzicom. Miał jeszcze nie zjedzony obiad z poprzedniego dnia, więc podgrzał go w mikrofalówce. Gdy był już gotowy to Bulma obudziła się zapachem potrawy. Usiadła na łóżku i uśmiechnęła się do Vegety. On udawał, że nie widział tego. Choć zaśmiał się pod nosem.
Wyspałaś się? - zapytał się Vegeta, a potem uśmiechnął się
Bardzo dobrze mi się spało. Przeczytałeś liścik? - zaśmiała się Bulma
Przeczytałem kartkę, którą mi zostawiłaś
Zrobiłeś to co ci tam napisałam? Mój ojciec dzwonił?
Tak. Nie.
Nie dzwonił?
Dokładnie. Chcesz powiedzieć o tym swoim rodzicom?
O czym miałabym mówić?
Wiesz o czym.
Ach o tym. Wydaje mi się, że nie. Mój ojciec zakaże się nam po tym widywać jeśli się dowie.
Czyli zachowujemy się tak jak wcześniej. Ty pilnujesz mnie, a ja trenuje.
Nie inaczej.
Po tej rozmowie usiedli przy stole i zjedli razem obiad. Najtrudniejsze było dla nich zachowywanie się przez cały dzień jak najciszej. W pewnym momencie Bulma przypomniała sobie, że jak wychodziła to nie zamknęła drzwi na klucz, więc szybko je zamknęła. Jak tylko je zamknęła to zapukał do nich ojciec Bulmy, który myślał, że Vegeta już przyjechał, a Bulma gdzieś w tym czasie przyjechała. Nie otworzyli mu. Jak jej ojciec wrócił do domu to zadzwonił do Bulmy. Dziewczyna kazała odebrać Vegecie. Sajanin początkowo nie chciał, ale w końcu odebrał. Ojciec Bulmy zapytał się gdzie są i kiedy wrócą. Vegeta udawał, że jeszcze spał. Odpowiedział mu, że zostali na noc. Dodał jeszcze, że wrócą dopiero dziś w nocy, bo idą jeszcze na poprawiny. Vegeta powiedział, że Bulma jeszcze śpi, i że musi się już rozłączyć bo nie chce jej obudzić. Książę szybko się rozłączył.
Potem Bulma zapytała się Vegety czy nie mogłaby pożyczyć od niego jakiś ubrań, bo nie będzie pół dnia chodzić w sukni. Sajanin zgodził się i dał jej jakąś bluzę i dresy. Wyglądała w tym stroju prześmiesznie. Wieczorem skończyło się im jedzenie. Bulma spytała się Vegety czy jest tak szybki, żeby nikt go nie zauważył. Sajanin dał jej odpowiedź pozytywną. Był tylko jeden problem. Polegał on na tym, że aby gdzieś polecieć musiałby wyjść z domu. Bulmie to nie przeszkadzało, bo dom Vegety miał tylne wejście, które było od strony ogrodu. Książę wyleciał nimi, żeby kupić coś do jedzenia. Gdy leciał z powrotem to o mało nie natknął się na jadącego autem ojca Bulmy. Gdy wleciał do domu Bulma czekała na niego przy stole zmęczona czekaniem. Po kolacji pokłócili się o to jak będą mieli pokazać, że wrócili. Jednak Bulma nie potrafiła się długo gniewać i przystała na planie Vegety.
Polegał on na tym, że mieli się wymknąć z domu. Odpalić samochód, a po chwili zgasić silnik. Potem trzasnąć drzwiami tak jakby z niego wysiadali. Vegeta miał odprowadzić Bulmę lub zanieść ją, żeby wyglądało to tak jakby zasnęła zmęczona po poprawinach. Jeśliby ojciec dziewczyny nie spał to mogliby jeszcze z nim chwilę porozmawiać. Ustalili, że mogą wspomnieć o bójce, ale zmienili tylko powód bójki. Nowym powodem było to, że Jamcia posprzeczał się z księciem o to kto na kogo wylał sok.
Bulma i Vegeta ubrali się tak jak byli ubrani na urodziny. Dziewczyna wylała na ubranie sajanina trochę soku. Tak żeby nie było żadnych podejrzeń w sprawie bójki. Zrobili wszystko zgodnie z planem. Wyjątek stanowiła tylko jedna rzecz. Bulma sama weszła do domu, bo sajanin był jeszcze na nią obrażony. Nawet jej nie odprowadził. To co stało się zeszłej nocy puścili w niepamięć.
Rozdział 6
Niecały rok po tych wydarzeniach po raz kolejny pojechali razem na urodziny, ale tym razem do innej koleżanki Bulmy. Dziewczyna tylko sprawdziła czy Vegeta nie zapomniał jak się tańczy. Na tą imprezę pojechali już jako para. Jednak tym razem sajanin już potrafił prowadzić samochód. Nauka tego trwała długo, ale opanował ją do perfekcji. Wszystko na imprezie przebiegało podobnie. Wyjątkiem był brak bójki Vegety. Powodem był brak Jamci. Nawet to co zdarzyło się już po powrocie było takie same. Tydzień po imprezie z Bulmą zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Rano zawsze miała mdłości. Często zmieniał się jej nastrój. Miała dziwne zachcianki.W pewnym momencie jej mama zasugerowała, że to mogą być objawy ciąży. Bulma nie mogła w to uwierzyć. Zrobiła test ciążowy. Wyszedł pozytywny. Na początku nie wiedziała co ma o tym myśleć. Potem przypomniała sobie ostatnią imprezę. Wszystko było dla niej jasne. Vegeta był ojcem tego dziecka. Najpierw powiedziała o tym swoim rodzicom. Następnie przyszedł czas na Vegetę. Nie wiedziała jak mu to powiedzieć.
Dzień później Vegeta jak zawsze trenował przed domem. Wiedział o tym co się dzieje z Bulmą, ale nie o tym co jest tego powodem. Gdy ćwiczył podeszła do niego.
Vegeta możemy chwilę porozmawiać? - zapytała niepewnie
Mów.
Wolałabym żebyś na chwilę przestał.
Co jest aż tak ważnego, żebym przestał ćwiczyć.
Jestem w ciąży. - wymamrotała pod nosem
Wydawało mi się czy naprawdę powiedziałaś, że jesteś w ciąży.
Dobrze usłyszałeś.
Nagle cały świat sajanina się zawalił. Bulma pytała się go dlaczego nic nie mówi, ale nie odpowiedział. Przestraszył się tego, że zostanie ojcem i odleciał statkiem kosmicznym na inną planetę. Gdy odlatywał Bulma nie wiedziała co ma zrobić. Wiedziała tylko tyle, że nie zdoła go powstrzymać.
Bulma i jej rodzice zastanawiali się jak będzie przebiegała ciąża pół sajańskiego dziecka. Na szczęście podczas niej nic nie stało się dziecku i matce. Każdego dnia przed snem Bulma zastanawiała się gdzie może być Vegeta i jakie kłopoty będzie jej sprawiało dziecko z jego charakterem.
Pewnego dziwnego poranka Bulmę obudził dźwięk lądującego statku. Szybko zerwała się z łóżka. Był to zniszczony statek Vegety. Dziewczyna bez chwili zastanowienia pobiegła do statku. Gdy już do niego dotarła czekała, aż ktoś z niego wyjdzie. Jednak tak się nie stało. Gdy już chciała odejść to ze statku zaczął dobiegać dziwny dźwięk. Ojciec dziewczyny kazał jej się odsunąć. Gdy tak zrobiła to statek wybuchł. Bulma była pewna, że Vegeta był na nim. Na szczęście obyło się bez pożaru. Jak już dym opadł Bulma podbiegła do resztek statku. Wołała sajanina, ale nikt nie odpowiadał. Chciała zacząć go wołać ponownie. Gdy tuż przed nią z gruzów wyłoniła się ręka. Później reszta ciała. Był to Vegeta. Bulma podbiegła do niego. Sajanin nie był na tyle silny, żeby ustać na własnych nogach. Upadł na ziemię. Bulma podniosła go.
Zostaw mnie. Nic mi nie jest. Jestem zdrowy. Nie potrzebuje niczyjej pomocy. - zapewniał Vegeta
Nie bądź głupi. - powiedziała Bulma, po czym zaczęła płakać. Potem przytuliła go do siebie
Ojciec dziewczyny zniósł go na trawę. Nie mógł Bulmy odciągnąć od Vegety. Jej matka zadzwoniła po pogotowie. Pomoc przybyła natychmiast. Zabrali Vegetę do karetki. Bulma była dla niego najbliższą osobą, więc pojechała z nim. Gdy jechali do szpitala z nerwów zaczęła rodzić. Była już w dziewiątym miesiącu ciąży. Ratownicy musieli zająć się już dwoma osobami. Gdy dojechali do szpitala to dziecko było już na świecie. Vegetę zabrano na odział intensywnej terapii, a Bulmę na oddział poporodowy. Dziecku nic nie było. Wbrew oczekiwaniom Bulmy urodziło się bez ogona. Był to chłopiec. Dała mu na imię Thrunks. W tym momencie domyśliła się o co chodziło Goku gdy go widziała ostatnim razem. Nie wiedziała tylko skąd to wiedział. Bardziej jednak martwił ją stan Vegety. Przy pierwszej okazji wizyty przyszła do niego. Vegeta przez parę dni nie obudził się. Przy drugich odwiedzinach przyszła już z Thrunksem. Jak przyłożyła dziecko do sajanina to obudził się. Pierwsze co zobaczył to twarz swojego syna.
Gdzie ja jestem? - zapytał Vegeta
Jesteś w szpitalu. - odpowiedziała Bulma
Co to za dziecko? Ostatnie co pamiętam to twój płacz.
To twój syn. Pójdę po lekarza. - wyszła z pokoju i wróciła po chwili z lekarzem
Widzimy się po raz kolejny. Tym razem na pewno jesteście parą. - zaśmiał się lekarz – Jak się czujesz tatusiu?
Dobrze. - odpowiedział chłodno Vegeta
Nic się nie zmieniłeś od czasu twojej ostatniej wizyty. Twoja dziewczyna natomiast dużo się zmieniła.
Skąd pan doktor wie, że nie jesteśmy małżeństwem? - zapytała Bulma
Nie macie obrączek.
Po krótkiej rozmowie lekarz wyszedł. W pokoju zostali tylko świeżo upieczeni rodzice z synem. Po chwili ciszy sajanin odezwał się.
Przepraszam, ze zostawiłem cię wtedy.
Powiedz mi tylko dlaczego uciekłeś? - zapytała nie zważając na jego przeprosiny.
Przestraszyłem się tego, że zostanę ojcem. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Opanowałem stan super saiyanina.
Może dla ciebie to dobra, ale dla mnie nie. Przez prawie rok nie odzywałeś się. Nie wiesz jak się czułam. - po tych słowach zabrała Trunksa i wyszła.
Nie odebrała nawet Vegety ze szpitala. Sajański książę sam wrócił do domu. Bulma zachowywała się tak jakby go w ogóle nie widziała przed swoim domem. Ignorowała jego zaczepki. Na początku nie pozwalała, żeby podchodził do Thrunksa. Mógł go jedynie widywać z daleka. Z czasem złość przechodziła jej. Po kilku miesiącach złość odeszła. Gdy przyjeżdżał ktoś kto znał Vegetę od złej strony to saiyanin udawał, że nie zależy mu na Bulmie i dziecku.
Naszego księcia Trunks ciągle irytował. Nie miał zamiaru się nim opiekować. Nawet jeśli był to jego syn.
Miałam już kilka rozdziałów, ale po przeczytaniu pewnego bloga zniszczyłam je. Zrozumiałam, że źle zrobiłam opisując walki, które możecie obejrzeć w Dragon Ball. Teraz będę pisać tylko o miłości dwojga tytułowych bohaterów. Jeśli coś będzie się dziać po walce z jakimś wrogiem to Was o tym poinformuję. Możliwe, że za jakiś czas pojawi się kolejny rozdział. Zdradzę Wam tylko tyle,że będzie dużo dziać się w sypialni.
Pa pa moi Vegusie:)
Dzieje się po wyjściu Vegety ze szpitala. Zmuszony został mieszkać w Bulmy części wielkiej rezydencji, żeby w razie czego ktoś był blisko niego. Był jeszcze troszkę osłabiony. To mu nie przeszkadzało w treningach.
Rozdział 7
Bulma siedziała w salonie i oglądał jakiś serial. Poprosiła swoją mamę, żeby zajęła się przez parę dni Trunksem. Miała chwilę spokoju dla siebie. Dopiero co przyjechała od Tressy. Odpoczywała krótko mówiąc. Do salonu wszedł Vegeta. Starał się z nią nie spotykać. A jednak. Stało się. Przez chwilę stracił czujność. Gdy już stanął w progu zauważył ją. Chciał przejść niezauważony. Nie udało mu się. Słyszała go bowiem jak zamykał drzwi wejściowe. Postanowiła go zaskoczyć. Vegeta już prawie wychodził z salonu gdy nagle dziedziczka Capsule Corp. odezwała się.Za pół godziny kolacja. Mam nadzieje, że zaszczycisz mnie swoją obecnością, książę. - starała się jak najbardziej podkreślić ostatnie słowo
Hmpf... - prychnął wchodząc do swojego pokoju
Bulma pragnęła, żeby choć raz bez przymusu powiedział jej jakiś komplement.
Vegeta poszedł do swojego pokoju. Był zmęczony. Ćwiczył bez przerwy od 10 do 15 następnego dnia (Bulma nie wiedziała tego, bo była wtedy u swojej koleżanki Tressy). Wojownik wziął szybki prysznic po czym usiadł na łóżku. Zamknął oczy i myślał o tym co Bulma mu ostatnio powiedziała przy śniadaniu.
Skoro mamy już dziecko to powinniśmy mieć swój własny pokój – wydusiła z siebie
Co?... - zakrztusił się Vegeta jedząc leczo z ryżem.
Podniósł głowę mierząc w nią swym lodowatym spojrzeniem.
To co słyszałeś. Pogadamy o tym jutro. Teraz nie mam czasu jadę do Tressy. - powiedziała wstając od stołu
Podeszła do Vegety składając na jego policzku pożegnalny pocałunek. To było tyle. Choć on miał ochotę na więcej. Jednak do niczego nie doszło.
Teraz siedząc na łóżku z zamkniętymi oczami obmyślał plan rozmowy z Bulmą. Nie wiedział kiedy zasnął. Do pokoju weszła rozzłoszczona Bulma.
Wołam ciebie i wołam! Kolacja jest już na stole. Nie było obiadu, więc będzie większa i wcześniejsza kolacja. - powiedziała rozzłoszczona podchodząc do niego
Wtedy zauważyła, że on śpi. Pogładziła go po policzku. Przypomniała sobie jak zrobiła to po pierwszej nocy spędzonej razem. Nagle saiyanin złapał ją za rękę. Zapiszczała z bólu. Otworzył oczy. Gdy zauważył do kogo należy ręka, którą trzyma natychmiast rozluźnił uścisk.
Nawet nie przeprosisz. - wydukała oschle Bulma
Czuła jak łzy napływają jej do oczu. Nie otrzymała odpowiedzi. Powtórzyła jedynie to co powiedziała wchodząc do pokoju. Złapała go za rękę i wyciągnęła z pokoju.
Usiedli jak zawsze przy stole. Trunks siedział w swoim foteliku zajadając swoją przepyszną kaszkę mannę. Jadł już prawie sam. Bulma tylko czasem mu pomagała. Kolacja była w stylu meksykańskim. Krótko mówiąc każde danie było piekielnie ostre. Vegecie jednak to nie przeszkadzało. Natomiast Bulma brała malutkie kęsy.
Wróćmy do naszej rozmowy ze wczoraj. - zaproponowała Bulma kończąc jeść
Po co? - zapytał Vegeta nie przerywając jeść kurczaka
Żeby wiedzieć co o tym sądzisz.
Nie o to mi chodzi.
To o co?
Po co mamy mieć wspólny pokój?
Nie mam zamiaru latać w te i z powrotem, żeby pocałować cię, przytulić lub coś więcej. - w tym momencie zauważyła błysk w oczach Vegety
Wojownik wstał i usiadł na fotelu w salonie. Bulma w tym czasie zaniosła Trunksa do łóżeczka gdzie zasnął. Wróciła do salonu siadając Vegecie na kolanach. Nie opierał się.
Pocałuj mnie tak jak kiedyś. - powiedziała patrząc mu prosto w czarne tęczówki jednocześnie wieszając mu się na szyi.
Vegeta nie czekając ani chwili pocałował ją. Chciał poczuć ten elektryzujący dotyk dłoni Bulmy na jego karku. Zatopiła jedną rękę w jego czarnych włosach. Książę objął ją w pasie. Pocałunek był długi. Gdy ich usta oddaliły się od siebie Bulma chwyciła Vegetę za rękę i zaprowadziła do pokoju, który kiedyś był jej. Teraz stał się ich pokojem.
Wystrój pomieszczenia zmienił się. Nie panował tam taki przepych jak wcześniej. Bulma usunęła z niego kilka rzeczy, bo Vegeta lubił gdy było skromnie. Ściany były koloru beżowego. Wisiało na nich kilka zdjęć. Przed drzwiami stało wielkie łoże. Przy każdej jego stronie stała lampka nocna na szafce.
Państwo Briefs stali przed tym oto łożem trzymając się za ręce. Patrzeli sobie prosto w oczy. Czasem zerkając na łoże. Czekali na to które zacznie grę wstępną.
Nie udawaj grzecznego chłopca. - powiedziała szturchając rękę Vegety
Hmpf... - prychnął w odpowiedzi
O czym teraz myślisz? - zapytała całując jego podbródek
O tym jak dobrać się do ciebie, żeby coś jeszcze zostało – odpowiedział całując ją
Niech nic ze mnie nie zostanie. - wyszeptała swojemu księciu do ucha po czym ugryzła je namiętnie
Nie upadli na łóżko. Vegeta szedł z Bulmą w stronę ściany. Nie odrywali swoich ust od siebie przez cały czas. Vegeta włożył Bulmie ręce pod bluzkę szybkim ruchem ściągając ją z kobiety. Ona w tym czasie ściągnęła z niego szorty. Potem Bulma ściągnęła z niego T-shirt. Natomiast po spódniczce dziewczyny pozostały tylko skrawki, bo Vegeta nie miał zamiaru się z nią siłować. Podobnie zrobił z jej bielizną. Bulma bokserki zdjęła mu razem ze szortami. Saiyanin przycisnął ją do ściany. Potem przenieśli się na łóżko. Pościel znalazła się prawie na podłodze. Wszystko trwało jakieś pół godziny.
Po wszystkim Bulma wtuliła się w umięśniony tors wojownika. Zasnęła. Vegeta leżał jeszcze z otwartymi oczami gładząc swoją ukochaną po głowie. Na jego twarzy pojawił się triumfujący uśmieszek. Teraz uświadomił sobie jak bardzo kocha tą zwykłą ziemską dziewczynę. Zasnął. Jego do tej pory nierówny oddech uregulował się.
Nastał ranek w rezydencji Brefsów. Bulma obudziła się. Leżała na boku. Gdy się obróciła zauważyła swojego umięśnionego wojownika. Uśmiech zawitał na jej twarzy. Gdy się rozejrzała po pokoju nie zauważyła kołyski z małym Trunksem. Przestraszyła się. Szybko przypomniała sobie, że jej mama miała nim zająć się. Odetchnęła z ulgą. Zauważyła, że Vegeta jeszcze śpi. Nachyliła się nad nim, żeby go pocałować. Jednak on był szybszy. Złapał ją w pasie przerzucając na swoją stronę. Pocałował ją. Bulma była trochę zaskoczona dobrym humorem Vegety. Nie, nie trochę. Ogromnie.
Co się z tobą stało? - zapytała zaskoczona Bulma
Jeśli chcesz mogę przestać. - odpowiedział książę odrywając usta od jej szyi
Ale... - nie skończyła, bo Vegeta zamknął jej usta swoimi
Tak namiętnie rozpoczął się kolejny dzień. Wszystko mijało pomyślnie aż do pory obiadu.
Widzę, że w tym rozdziale mocno inspirowałaś się moim blogiem, dokonując nawet plagiatu niektórych zdań, słowo w słowo. Przykro mi, że takie rzeczy mają miejsce.
OdpowiedzUsuń