środa, 3 lipca 2013

Cześć nazywam się Ola. Na tym blogu zamieszczać będę opowiadania pisane przeze mnie.

OPOWIEŚCI DZIWNEJ TREŚCI
PROLOG
Roki poznała Lilianę w pierwszej klasie podstawówki. W drugiej klasie Cysie, Sarę i Serinę. Do tych trzech rzadko się odzywała, ale do Liliany najczęściej. Do końca trzeciej klasy wszystkie żyły z zgodzie. Kłótnie zaczęły się gdy na początku czwartej klasy Roki trafiła do klasy B, a reszta do A. Po rozpoczęciu roku szkolnego dziewczyny zerwały ze sobą kontakt. Nie odzywały się do siebie. Nawet nie miały zamiaru mijać się ze sobą w szatni i na szkolnym korytarzu. Najgorsze były dla nich lekcje wychowania fizycznego, bo ich klasy zawsze miały je razem. One w takim razie musiały stanowić jedną drużynę.
Rozdział 1
Pewnego dnia Roki dostała dobrą ocenę. Chciała pochwalić się tym reszcie dziewczyn. Więc szukała ich po całej szkole. Znalazła je pod szkolnym sklepikiem.
-Liliana posłuchaj muszę ci coś powiedzieć! - mówiła zdyszana Roki. - Dostałam piątkę z angielskiego. - wykrzyknęła Roki. Dziewczyny nie zwróciły na nią uwagi. Roki powtórzyła jeszcze głośniej.
-Ona nie chce z tobą rozmawiać, nie rozumiesz tego! - Cysia nakrzyczała na Roki. Zasmucona poszła do łazienki gdzie tylko tam mogła być naprawdę sama. Choć bolało ją to, że najlepsze przyjaciółki nie mają zamiaru dłużej być jej przyjaciółkami.
W piątej klasie w ogóle zerwały ze sobą kontakt. Nie rozmawiały ze sobą, nie widywały się poza szkołą i nie wracały z niej razem. Roki przeżyła jeszcze jedną dotkliwą sprawę. Jej koleżanka Ala, a po rozstaniu z Cysią, Lilianą, Seriną i Sarą stała się jej jedyną prawdziwą przyjaciółką. W pewnym momencie Liliana zatęskniła za Roki i obiecywała jej, że będzie wychodziła wcześniej do szkoły. Roki nie chciała tego więc wychodziła później i w szkole mówiła jej, że zaspała. Potem Liliana mówiła, że wyjdzie później. To Roki wychodziła wcześniej, Tak minęła piąta klasa.
Szósta klasa była najgorszą w dotychczasowym życiu Roki. Miała ona na każdej lekcji historii kartkówkę. Liliana wykorzystywała to, bo miała takie same kartkówki. Nawet tą samą grupę, bo siedziały dokładnie na tym samym miejscu. Historie miała pod koniec dnia, więc zdążały się nauczyć. Roki sądziła, że dalej są koleżankami i opowiadała jej o tym jaki był na nich temat. Liliana i reszta dziewczyn dostawały wtedy piątki z kartkówek, bo Roki dawała im wszystko na tacy. W końcu zaczęła coś podejrzewać, więc kłamała, że nic nie pamięta lub, że kartkówki nie mieli. Na lekcjach przyrody było podobnie. Tylko, że tym razem była to wina nauczycielki, bo niesprawiedliwie oceniała uczniów. Roki nie mogła wykazywać się z pracach domowych, bo nauczycielka wybierała do nich zawsze tą samą osobę, która zawsze coś przekręcała w zadaniach. Choć i tak dostawała za nie dobre stopnie. Roki ze wszystkich sprawdzianów i kartkówek dostawała 6. Na ocenę celującą na koniec roku i tak musiała błagać przy pomocy swoich koleżanek z klasy. Choć miała pełno ocen z aktywność. Liliana dostała ją tylko za to, że ciągle ściągała na sprawdzianach i kartkówkach i wszystkie zadania przepisywała z Ściąga.pl. Roki jednak nie wiedziała o tym.
Rozdział 2
W gimnazjum cała sytuacja się zmieniła, bo nagle Liliana, Cysia, Sara i Serina chciały się przyjaźnić z Roki. Naiwna wróciła do nich po długiej rozłące. Wszystko działo się dobrze do czasu gdy Cysia zaczęła się ciągle kłócić z Sarą. Roki próbowała załagodzić ich spory lecz to nic nie pomogło. Nagle jakby nigdy nic stały się najlepszymi przyjaciółkami. Serina przyjaźniła się z Cysią, ale od czasu kłótni tej drugiej zerwały kontakt. Tylko czasem rozmawiały ze sobą. Serina ciągłe chodziła smutna i przygnębiona. Szczególnie dobiło ją to co powiedziała o niej Cysia. Roki, Sara, Serina i Cysia grały w drodze powrotnej ze szkoły w państwa-miasta. Sara wylosowała literę ,,F”. Większość z dziewczyn powtarzała po innej. Nagle Serina zaczęła wymawiać takie nazwy, których żadna nie znała. Po podliczeniu punktów wyszło, że Serina wygrała dzięki literze ,,F”. Cysie zdenerwowała się.
-Nie gramy już w to, bo Serina jest za mądra! - krzyknęła wkurzona Cysia. Łatwo poszło zauważyć, że dotknęło to Serinę. Roki zauważyła to i spróbowała rozmawiać z nią, żeby podnieść ją na duchu. Serina doceniała je starania, ale wolała pozostać sama.
Pewnego razu Sara pokazała Roki chłopaka, który jej się podoba. Chodził on do tej samej szkoły co one. Sara odnalazła go na Facebooku, dzięki temu, że wiedziała, z której klasy jest. Był on z klasy 2F. Miał na imię Luke. Jego włosy były krótkie z długo grzywką skierowaną na prawą stronę. Często nosił koszule w kratkę. Często to mało powiedziane nosił je zawsze. Sara pisał ciągle do niego anonimy na ask – u, że się jej podoba. Odpisywał je najczęściej coś takiego ,, To super”. Roki wiedziała, że Sara nie zrobi żadnego kroku na przód, więc zainterweniowała. Przyjęła go do grona znajomych na Facebooku. Próbowała z nim pisać, ale po jego pierwszej odpowiedzi rozmowa się urywała. Roki się nie poddawała. Zdenerwowana na niego napisała mu, że podoba się jej przyjaciółce Sarze. Po tej wiadomości przestał się odzywać. Pewnego razu Cysia i Roki wpadły na genialny plan. Chciały popchnąć Sarę na Luke gdy ten miał obok niej przechodzić. Niestety ten plan nie powiódł się, bo Liliana uprzedziła o wszystkim Sarę. Dziewczyny próbowały już przetrzymywać Sarę naprzeciwko niego tak długo jak mogły. Niestety znielubiła go po tym jak dowiedziała się, że depliluje on sobie nogi. Na szczęście to nie koniec przygód dziewczyn z Lukiem.
Rozdział 3
W maju niedaleko miejscowości, w której mieszkały dziewczyny odbywały się Zielone Świątki. Poszły tam lecz były tam krótko, bo nic ciekawego się tam nie działo. Ominęło je jednak spotkanie z panią Gosią, która zbierała osoby do zawodów sportowo-pożarniczych dziewcząt. Dowiedziały się one tego w poniedziałek od Kasi z ich klasy, która rozmawiała z panią Gosią. Do drużyny zgłosiła się Roki, Nikola, Liliana. Cysia i Sara nie były pewne, ale na szczęście się zgodziły. Do pełnego składu brakowało tylko jednej osoby. Kasia zapytała się swojej siostry Beaty czy by chciała. Zgodziła się. Pozostało tylko załatwienie terminu treningu. Ustaliły go z panią na czwartek na 19.00. Na pierwszym treningu uczyły się rozwijać i zwijać węże. Robiły to razem z chłopakami, którzy startować mieli już drugi rok. Chłopcy szybko się uwinęli, więc dziewczyny mogły na spokojnie potrenować zadanie bojowe. Ustaliły z panią, że Nikola będzie na stanowisku łącznika, Beata rozdzielacza. Od rozdzielacza ciągnęły się dwie roty. Każda rota składała się z dwóch osób. W pierwszej rocie Roki podłączała swoją jedną końcówkę węża do rozdzielacza i biegła z drugą do końcówki węża zostawionej przez Kasię. Po dokładnym podłączeniu i przesunięciu złączonych węży na bok Roki musiała biec do Kasi. Druga rota robiła to samo tylko, że inne osoby. Cysia robiła to co Roki, a Liliana to co Kasia, której zadaniem było rzucenie węża w odpowiednim miejscu, zostawienie jednej końcówki i rozciągnięcie węża. Gdy go już rozciągnęła to musiała podłączyć drugą końcówkę do prądownicy. Sara była dowódcą. Dziewczyny ciężko ćwiczyły przez 2 tygodnie.
Na jedną z prób Roki, Nikola i Liliana przyjechały wcześniej. Przyjechały na rowerach. Po chwili od ich przyjechania przyszła Sara. Jej i Roki nudziło się więc poszły do sklepu, który był niedaleko. Gdy wróciły to nie było tam Nikoli i Liliany. Długo nie wracały więc Sara rozejrzała się czy ich nie ma gdzieś w pobliżu. Wyszły zza płotu roześmiane. Udawały, że się naćpały. Można było rozpoznać, że udawały, bo nie miały czerwonych oczu. Udawały, że widzą Meksyk i Londyn. Roki zdenerwowała się i chciała gdzieś iść. Na szczęście dla niej Sara musiała iść do łazienki. Jej dom był blisko, więc tam poszły zostawiając rower Roki. Po powrocie usiadły na trawie. Jak przyszły to Liliana i Nikola zachowywały się już ,,normalnie”. W pewnym momencie gdzieś poszły. Roki w tym samym momencie zauważyła, że nie ma jej roweru.
-Sara pomóż mi go znaleźć, bo jeśli go nie znajdę to tata mnie ,,zabije”. - spanikowała Roki.- Ej, czy to nie ślady mojego roweru? - Ślady prowadziły pod płot skąd wcześniej wyszły Nikola i Liliana. W tym samym momencie gdy Roki i Sara znalazły rower pojawiły się Nikola i Liliana roześmiane.
-Ha, ha, ha, ale się uśmiała. To był naprawdę ciekawy żart. - krzyknęła ironicznie Roki.
Następnego dnia w szkole nie było Liliany, Sary, Cysi i Seriny. Była jednak Nikola. Przez całą drogę do szkoły w autobusie stała obok Roki udając, że jej  nie widzi. Wiedziała, że Roki jest na nią strasznie wkurzona za ten ,,żart”. Gdy tylko Roki próbowała na nią spojrzeć to Nikola zakrywała swoją twarz. Tak jakby wzrok Roki ją palił. W szkole Roki ciągle chodziła smutna, prawie płacząca, bo nie miała się komu wyżalić. Jedynie Kasie potrafiła okazać jej współczucie. W szatni przed w-f -em jak tylko Nikola z niej wyszła to Kasia przy wszystkich dziewczynach zaczęła ją głośno obgadywać. Tak, że wszystkie ją słyszały. Opowiedziała im co Nikola i Liliana zrobiły Roki. Na początku nie zwracały  na to zbytnio uwagi. Zdenerwowanie brakiem zainteresowania koleżanek Roki się po kilku godzinnym milczeniu odezwała się (nie miała sił opowiedzieć Kasi co się stało, więc napisała to na kartce).
-Pomyślcie sobie jak wy byście się poczuły gdyby wasza najlepsza przyjaciółka i druga przyjaciółka schowały wam waszą najbardziej ulubioną rzecz. - wykrzyknęła Roki.
Po tym zdaniu w całej szatni zapanowała cisza. Do szatni weszła Nikola, która nie wiedziała o co chodzi. Gdy tylko weszła to Roki wyszła nawet bez dokładnie ubranych butów. Trzasnęła za sobą drzwiami. Dzięki wypowiedzi Roki wszystkie dziewczyny przeszły na jej stronę.
Nikola jako pierwsza przełamała się i odezwała się do Roki. Roki mogłaby by się dłużej nie odzywać, ale wolała się odezwać żeby Nikola nie miała później do niej różnych pretensji. Kontakty między nimi szybko się nie naprawią.
Rozdział 4
Zawody miały się odbyć 15 czerwca o 9.00 miały się zacząć sztafety. Dziewczyny miały zbiórkę o 7.30. Roki była więc zmuszona do wstania o 6.00. Tak jak inne dziewczyny. Roki przyjechała do Sary, żeby zostawić u niej rower. Poszły razem do remizy strażackiej. Były już tam Liljana, Nikola i Cysia oraz parę chłopaków. Roki poszła jeszcze do sklepu po śniadanie. Zaraz po jej wyjściu ze sklepu przyszła pani Gosia i Kasia z Beatą. Wtedy okazało się coś okropnego. Było nią to, że nie jechały dziewczyny wozem strażackim tylko wszyscy jechali autobusem. Jechały one z drużyną  z miejscowości, w której mieszkały. Nie były one w niej, bo nie było już tam miejsc dla nich. Gdy tylko weszła do autobusu ich drużyna przeciwna to od razu zapanował w nim chaos. Dziewczyny przyjechały szybko na miejsce zawodów. Po jakiś 15 minutach odbyło się rozpoczęcie zawodów i dowódcy wszystkich drużyn musiały iść wylosować kiedy będą startować. Sara wylosowała tak, że zawsze startowały dziewczyny jako drugie. Zaraz po drużynie która z nimi przyjechała. Dziewczyny biegły razem z nimi, jednak przebiegły ostatnie, ale tamtej drużynie doliczono punkty karne. Było tych punktów aż 30, czyli 30 sekund doliczono im do czasu. Zadanie bojowe Roki biegła pół godziny po ich sztafecie. Jednak najpierw biegła drużyna z ich autobusu. Tamte dziewczyny wykonały zadanie w 48 sekund, a Roki i reszta paczki zrobiły to w 49 sekund. Zawody dziewcząt zakończono po upływie pół godziny. Kasia wtedy dowiedziała się, że mają 3 miejsce. Wszystkie dziewczyny bardzo się ucieszyły z tego. Jednak ich drużyna przeciwna z autobusu zdenerwowała się , bo brakowały im tylko 3 punkty do drużyny Sary. Twierdziły, że one popełniły jakieś błędy, więc sędziowie przejrzeli materiał z dwóch pierwszych wykonanych zadań. Okazało się, że to one popełniły błąd i teraz miały 8 punktów różnicy. Chłopacy też byli wkurzeniu, bo ktoś powiedział, że źle trzymali wąż. Toczek i Cyprian poszli do sędziów porozmawiać. Po powrocie wszystko opowiedzieli dziewczynom.
- Sędziowie twierdzą, że jakiś typ miał to nagrane i zmienili decyzje i dodali nam te punkty karne i teraz nie mamy 3 miejsca. Tylko 4. - zdenerwował się Toczek.
-Toczek mówi prawdę. Powiedziałem mu, że tak jak w piłce nożnej nie powinno zmieniać się decyzji. Jeszcze dodałem, że poprawnie trzymaliśmy wąż, bo na końcowym odcinku sztafety wąż powinno trzymać się lewej ręce, a nie w prawej. Większość drużyn tak robiła, ale myśmy normalnie trzymali w lewej ręce. Wtedy oni łaskawie zawołali głównego sędziego i zaczęli to uzgadniać. Jeszcze nie wiadomo czy mamy to 3 miejsce czy nie. - opowiedział Cyprian.
-Przecież chodziła tutaj taka pani z aparatem co robiła wszystkiemu zdjęcia. Miała ubrana kamizelkę z napisem na plecach ,,STRAŻ”. - oznajmiła Kasia. Wszyscy chłopacy zaczęli szukać tej pani. Gdy ją znaleźli to pokazali te zdjęcia sędziom, a oni niby się zgodzili.
Gdy czekaliśmy na koniec zawodów to basenów z wodą jeszcze nie składali i wtedy zaczęła się jazda. Najpierw Damian wrzucił Kasie do basenu. Była cała mokra, nawet włosy miała mokre. Wtedy wszyscy zaczęli wrzucać osoby, które były pierwszy rok. Nawet wrzucili parę osób, które była na zawodach któryś raz. Jedną z tych osób był jakiś prezes.
Po tej zabawie było rozdanie nagród. Drużyna, w której była Roki miała 3 miejsce. Dostały za to puchar, medale i kaski rowerowe. Nawet mechanik dostał kask z lekkim odcieniem różu. Roki dostał cały różowy. Podobnie jak Sara i Kasia. Reszta dziewczyn z drużyny miała żółte z dziwną miną. Po rozdaniu nagród wszyscy pojechali do swoich remiz. Roki, Sara. Kasia, Liljana, Cysia i reszta chłopaków razem z panią Gosią zrobili ognisko przy remizie. W tym czasie jak chłopacy znosili drewno na ognisko to pani i dziewczyny spisywały dane potrzebne do wypisania zaświadczeń do szkoły. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Dziewczyny myślały, że chłopacy nie zrobią im już chrztu pierwszorocznych w stawie. Jednak się myliły, bo chłopacy zaczęli od wrzucenia Kacpra. Roki i Cysia zamknęły się w łazience. Wpuściły tam Kasie, a potem jeszcze Lilianę i Beatę. Kasia po jakiś pięciu minutach w łazience otworzyły drzwi a chłopacy tam już czekali. Wyjęli drzwi z zawiasów i zabrali Beatę. Po niej była Liliana. Kasie wypuścili, bo miała już chrzest w basenie. Przed ostatnią z łazienki była Cysia. Roki słyszała tylko jej krzyki, a potem plusk wody. Po chwili do Roki przyszedł uśmiechnięty Toczek. Wyprowadzili ją trzymając za ręce. Mogła zdjąć buty. Chłopacy nie chcieli jej zbytnio wrzucać do wody, bo miała chorą nogę. Liliana twierdziła, że Roki tylko udaje, bo normalnie biegała. Jednak tak nie było. Roki dwa razy wrzucili do stawu, bo za pierwszym razem wpadła tylko do kolan. Drugi raz nie był taki przyjemny dla Roki. Złapali ją za ręce i nogi. Zaczęli ją bujać, żeby daleko wleciała. Wpadła tak, że całe nogi i ręce były w mule, a włosy we wodorostach. Jak wyszła z wody to powiedziała, że teraz chłopacy, bo w zeszłym roku nie byli chrzczeni. Roki na jakiś czas zniknęła, bo się przebierała. Przez ten czas chłopacy wrzucili do wody Sarę. Nikole dziewczyny też chciały wrzucić do wody, ale tego nie zrobiły bo się ,,źle czuła”. Więc ustaliły, że w przyszłym roku wrzucą ją dwa razy. Jak dziewczyny suszyły się przy ognisku to wrzucili jeszcze Krzysia do wody. Po tym wszyscy rozeszli się do domów.
Rozdział 5
Pewnego dnia gdy Roki weszła na Facebooka miała jedną wiadomość. Była ona od Luka. Roki bardzo się zdziwiła, bo sądziła, że Luke nie będzie miał zamiaru więcej z nią pisać. Jednak się myliła. Napisał. To było dla niej coś dziwnego, a zarazem spodziewanego. Wiadomość brzmiała ,,Cześć co u ciebie?”. Roki nie wiedziała co odpisać. Zaczęła z nim pisać jak z kolegą, którego dobrze zna.
Cześć. Nie sądziłam, że do mnie napiszesz. Chwilowo nudzę się, ale to się zaraz zmieni.
Dlaczego się zmieni? - zapytał się Luke
Zaraz moje koleżanki zauważą, że weszłam na Facebooka, ale wole pisać z tobą.
Dlaczego wolisz pisać ze mną?
Tobie mogę się wyżalić, bo tylko obce osoby potrafią naprawdę słuchać.
Heh.
Nie śmiej się. Taka jest prawda. Przez to wszystko zapomniałam się spytać co ty robisz?
Ja oglądam telewizje.
A co oglądasz?
Skacze po kanałach. Nie ma nic co lubię. W tym momencie słucham muzyki.
Czego słuchasz?
Rocka, popu, rapu, hip-hopu. Różnych gatunków.
Aha. Ja słucham tego samego.
Tak rozpoczęła się długa rozmowa. Po kilku wymienianych tak wiadomościach wiedzieli o sobie już wszystko. Luke tylko nie wiedział jak wygląda Roki. Prosił ją, żeby spotkali się w szkole, ale Roki nie chciała. Wolała sprawdzić jak długo utrzyma się ich znajomość przez internet. Roki wiedziała dokładnie jak wygląda. Sprawdzała czy to zawsze on będzie zaczynał ,,rozmowę”. Czekał aż zapyta się o tą wiadomość o jego wielbicielce. Tak się jednak nie stało. Sama musiała się o to niego zapytać. Po tym pytaniu nawet nie odpisał. Po prostu jak największy tchórz wylogował się.
Dopiero po kilku miesiącach gdy już Roki o nim zapomniała to się odezwał. Rozmowa zaczynała się tak samo. Gdy Roki zdobyła już jego zaufanie zapytała się go o co się wtedy obraził. Odpowiedział, że nie lubi jak ktoś próbuje go z kimś zeswatać. Roki odpisała mu, że nie chce go zeswatać. Chce tylko, żeby o tym wiedział. On wtedy zrobił to co zawsze. Wylogował się i nie odzywał się parę miesięcy.
Roki nie mówiła nikomu o swoich korespondencjach z Lukiem. Bała się komuś o tym powiedzieć. W końcu odważyła się. Powiedział o tym Cysi. Na początku Cysia nie wiedziała co o tym powiedzieć. Nareszcie powiedział, że powinna zerwać z nim znajomość dopóki jeszcze Sara się o tym nie dowiedziała. Roki wyjaśniła jej, że gdy tylko zaczyna temat o Sarze to on wtedy przez parę miesięcy się nie odzywa. Roki zdecydowała, żeby przez pół roku nie odzywać się do niego i sprawdzić czy zacznie się do niej pisać Luke. Jak powiedziała tak zrobiła. Przez długi czas nie odzywała się do niego, ale on czekał na nią na Facebooku, aż zaloguje się. Pisał do niej. Roki nie odbierała ich tylko liczyła ile wiadomości przysyła jednego dnia. Przysyłał trzy czasem cztery. Roki nie wiedział co ma robić. Znowu poradziła się Cysi. Ta kazała jej robić to co miała. Nie odpisywać, ale czekać godzinami na Facebooku.
Pewnego razu Roki przełamała się i odpisała. Dołączyła do rozmowy Cysię. Na początku rozmowa nie była zbyt ciekawa, ale z czasem rozkręciła się. Po paru dniach takich rozmów jak Cysi jeszcze nie była zalogowana na Facebooku to Luke napisał do Roki krótką, ale zrozumiałą wiadomość. Napisał ją tylko do Roki tak, że Cysia o niej nie wiedziała. Napisał w niej ,,Zakochałem się w Cysi”. Roki była zaskoczona, ale nie zdziwiło jej to, bo Cysia i Luke dobrze się rozumieli. Po chwili przyszła do niej kolejna wiadomość brzmiała tak ,,Nie mów jej o tym”. Roki dotrzymała tajemnicy, ale było jej szkoda Sary. Sara nie wiedziała o korespondencjach Cysi, Roki i Luka. Roki z trudem dotrzymywała tajemnicy. Było jej przykro, bo tylko ona i Luke wiedzieli o tej sprawie. Roki nie potrafiła z nimi pisać wiedząc co Luke czuje do Cysi. Roki nie wiedziała co odpisywać, żeby nie wyjawić tajemnicy.
Po kilku dziwnych rozmowach Roki wpadła na genialny plan. Chciała pójść z koleżankami i Lukiem na jakąś imprezę w szkole. Zaprosiła Lilianę, Sarę, Cysię i oczywiście Luka. Serina nie chciała iść. Reszta chciała iść. Plan polegał na tym, żeby sprawdzić, z którą dziewczyną Luke będzie się lepiej dogadywał w rzeczywistości. Na Facebooku opowiedziała Lukowi gdzie będą na niego czekać i o której. Luke odpowiedział jej na to ,,W końcu cię poznam”.
W piątek wieczorem Luke czekał na umówionym miejscu. Dziewczyny przyszły całą paczką.
Cześć Luke! - zawołały wszystkie chórem
Cześć dziewczyny. Która z was to Roki? - zapytał zażenowany
To ja. - powiedziała dziewczyna, która prowadziła resztę - Twoja prośba się spełniła. Nareszcie wiesz jak wyglądam. Wyobrażałeś mnie tak sobie? - zapytała Roki
 Nie do końca tak, ale byłem blisko. - odpowiedział Luke
Czego więc nie trawiłeś w moim wyglądzie? - zapytała Roki
Koloru włosów i wzrostu. Myślałem, że masz długie blond, a tymczasem masz krótkie czarne. Sądziłem, że jesteś niska, a jednak jesteś wysoka.
Nie zawsze da się wyobrazić sobie kogoś dokładnie tak jak wygląda. - zaśmiała się Cysia
Przedstawię ci resztę dziewczyn. Ta po mojej prawej to Liliana, a po lewej Sara. Cisie już znasz. - przedstawiła dziewczyny Roki
Wow. Żadnej z was nie wyobraziłem sobie dobrze.
Rozmowa trwała jeszcze chwilę. Po niej poszli na imprezę. Na początku jeszcze się zapoznawali dokładnie, ale w pewnym momencie Cysia i Luke zniknęli dziewczyną z oczu.
Tańczą razem na parkiecie. - zawołała w pewnym momencie Sara
Plan Roki nie sprawdzał się, bo Luke skupił się tylko na Cysi. Dziewczyny i Luke wyszli z imprezy bardzo szybko, bo była bardzo nudna. Dziewczyny miały jeszcze kilka godzin do przyjazdu jednej z ich mam po nie. Luke zaproponował, żeby poszli do niego. Mieszkał niedaleko. Jego rodzice zrobili grilla dla dziewczyn. Włączyli muzykę i grali w piłkę nożną, a potem w siatkówkę. Bawili się świetnie. Rodzice Luka pojechali do jego cioci. Mieli wrócić dopiero następnego dnia. Pod ich nieobecność zagrali w butelkę. Nie grali w butelkę na rozbieranie, ale na tą dziewczynę, na którą wypadnie ma się całować z Lukiem za każdym razem gdy ktoś krzyknie ,,gorzko”. Luke zakręcił mocno butelką. Kręciła się długo. Zatrzymała się na Sarze. Plan Roki wypełnił się całkowicie. Gdy tylko na nią wypadło reszta dziewczyna zaczęła krzyczeć ,,gorzko, gorzko”. Pocałunek był krótki. Więc zaczęły krzyczeć ,,mało, mało, jeszcze, jeszcze”. Po tym musieli się pocałować dłużej. Tak zrobili. Niestety po tym przyjechała mama Liliany i dziewczyny musiały jechać. Zasady gry trwały przez tydzień, ale tylko poza szkołą. Dziewczyny dobrze o tym pamiętały. Zawsze jak czekały na autobus razem z Lukiem to szeptały im na ucho ,,gorzko, gorzko”. Potem ich zakrywały parasolem i jedna z nich patrzała czy wykonują zadanie.
Nadszedł koniec szkoły. Luke od września zaczynał trzecią klasę, a dziewczyny drugą. Wszyscy zdali. Roki zakończyła nawet pierwszą klasę z wyróżnieniem. Dostała za to książkę. Dziewczyny umówiły się z Lukiem , że czasem będą mogli się spotykać we wakacje. Jeśli nikt z nich nie wyjedzie gdzieś na dłuższy czas. Obiecali też sobie, że nie zerwą ze sobą kontaktu przez wakacje. W okresie wakacyjnym całą grupą spotkali się tylko trzy razy w lipcu. Potem Luke wyjechał za granicę i kontakt z nim się urwał.
Rozdział 6
Nadszedł sierpień. Zbliżały się urodziny Sary. Roki i Liliana już w lipcu kupiły jej prezent. Listę rzeczy, które miały robić na urodzinach spisały już w marcu. Roki miała ją, bo o niektórych rzeczach Sara nie powinna wiedzieć. Impreza urodzinowa zaczynała się o 12.00. Najpierw dziewczyny złożyły Sarze życzenia i dały jej prezenty. Sara poszła zanieść prezenty do swojego pokoju. Po tym jak wróciła dziewczyny usiadły do stołu, który stał na tarasie. Mama Sary wniosła tort z zapalonymi czternastoma świeczkami. Po słodkim posiłku dziewczyny poszły się przejść. Zaczęły się ścigać, która pierwsza dobiegnie do sklepu. Liliana biegła jako pierwsza. Sarze i Roki nie chciało się biegać, więc truchtały za nimi. Zauważyły, że w pewnym momencie coś wypadło z kieszeni Lilianie. Była to mała torebka z białym proszkiem w środku. Zabrały ją chcąc się później na osobności zapytać Liliany co to jest. Chciały to zrobić po urodzinach, bo nie chciały psuć imprezy. Po spacerze Sara zaczęła rozpakowywać prezenty. Najpierw otworzyła prezent od Liliany. Dostała od niej udawane tunele. Było ich kilka par. Od Seriny bluzkę. Podobny prezent dostała od Cysi, ale wyjątek był taki, że bluzka od Seriny było o wiele ładniejsza. Cysi była przeciętna. Na końcu otworzyła prezent od Roki. Sara z dużej torby wyjęła pudełko, a w nim było DWADZIEŚCIA LAKIERÓW DO PAZNOKCI. Kolory były różne. Połowa z nich była pastelowa, a druga żarówiasta. To nie był jednak koniec. Po pudełku wyjęła większe pudło. W nim była bluzka i szorty. Idealnie do siebie pasujące. Na samym dole Sara znalazła kopertę. Było na niej napisane ,,Nie wyjmuj mnie z torby. Otwórz mnie następnego dnia.” Sara powiedziała wszystkim, że to już koniec prezentów. Wtedy okazało się, że to jednak nie koniec. Liliana, Roki i Serina przygotowały jednak niespodziankę. Była nią tablica korkowa ze zdjęciami. Na największym z nich była Sara. Na reszcie Serina, Liliana, Roki. Na najmniejszym była Cysia. Dziewczyny zrobiły tak dlatego, że Cysia i Sara były trochę pokłócone. W kłótni poszło o to, że Cysia kazała Sarze zaprosić na urodziny te osoby, które ona chce.
Sara była zachwycona tym prezentem. Najbardziej ucieszył ją napisy nad zdjęciami. Nad większością zdjęć pisało ,,Best Friends”.Tylko nad zdjęciem Cysi pisało ,,Friend”. Napisy miały oznaczać to co czuje do każdej z dziewczyn Sara.
Później dziewczyny włączyły muzykę i urządziły sobie karaoke z pokazem tanecznym dla chętnych. Każda osoba biorąca w tym udział miała zaśpiewać swoją ulubioną piosenkę i potem zatańczyć coś jeśli chce. Cysia śpiewała jako pierwsza. Zaśpiewała jakąś polską mało znaną piosenkę. Liliana zaśpiewała piosenkę Little Mix ,,Wings” Udało jej się to w połowie, bo dalej się gubiła . Roki zaśpiewała ,,Impossible”. Wyszło jej to nawet dobrze. Sara rapowała jedną z piosenek Maliny. Poszło jej bardzo dobrze. Tylko w przekleństwach trochę się gubiła i nie mogła nadarzyć za bitem. Serina nie chciała śpiewać, więc oceniała występy. Według niej Cysia była najgorsza. Potem Roki i Liliana były egzekwo. Wygrała Sara, bo coś bardzo trudnego jak na pierwszy raz świetnie jej wyszło.
Tak mijały kolejne godziny. Wszyscy bawili się wspaniale. Około godziny 16.00 przyszedł Artur. Gdy tylko wszystkie dziewczyny zauważyły go to Cysia od razu rzuciła się mu na szyję. Wszyscy dziwnie na nią spojrzeli włącznie z Arturem. Chłopak wstał nie wzruszony. Z rękoma oddalonymi jak najdalej od Cysi, ale nie bronił się od tych uścisków.

  • Cześć Artur! - zawołały wszyscy chórem z wyjątkiem Cysi
  • Cześć. - odpowiedział zmieszany Artur – Co robicie?
  • Aktualnie nudzimy się. - powiedziała Liliana
  • Wiecie co? Ja posiedzę jeszcze chwilę i potem będę się już zbierać. Mama kazała mi wcześnie wracać. - powiedziała Serina
  • Ok. - nie zmartwiła się niczym Sara
  • Tak szybko. Przecież dopiero przyszedł Artur. - zdziwiła się Cysia

Po przyjściu chłopaka jego wielbicielka nie odstępowała go na krok. Zajmowała się nim jakby był jakiś obłożnie chory. Wszyscy zauważyli, że Arturowi się to nie podobało.

Rozdział 7
Wszyscy świetnie się bawili. Nawet Artur, który przez Cysię nie mógł spokojnie się bawić z innymi. Serina poszła do domu jako pierwsza. Potem poszedł Artur. Cysia powiedziała, że jeśli go nie ma to ona też już pójdzie. Tak zostały już tylko trzy osoby. Były nimi Sara, Roki i Liliana. Dziewczyny zaczynały się już nudzić. Roki była trochę wkurzona na Lilianę o parę drobnych dla niektórych osób spraw. Lecz dla niej były ważne. To jednak nie miało znaczenia. Sara wiedziała o tym, więc starała się nie dopuścić do tego, żeby Roki czasem nie poniosły emocje. Było to strasznie trudne. W pewnym momencie dziewczyny przypomniały sobie, że miały się zapytać o biały proszek.
Liliana wypadło ci coś z kieszeni jak się ścigałyśmy. - powiedziały pokazując jej torebkę z proszkiem
O dzięki. Wszędzie tego szukałam.
Możesz nam powiedzieć co to jest? - zapytała Roki
Nie mogę. - odpowiedziała ze smutkiem chowając proszek głęboko w kieszeni
Wiem, że to jest amfetamina. Mój brat pracuje w policji. W wydziale antynarkotykowym. Zaglądałam do jego notatek gdzie pisało jak można rozpoznać różnego rodzaju narkotyki. Nie ukryjesz tego. Wiemy, że bierzesz narkotyki. - dodała Sara
Skąd to masz? - zaczęła krzyczeć Roki
Nie mogę powiedzieć.
Jesteśmy zmuszone powiedzieć to twojej mamie. - oznajmiła Sara
Nie możecie tego zrobić. A poza tym mogę to rzucić, w każdej chwili. - zaczęła panikować Liliana
Jeśli jest tak naprawdę to całe swoje narkotyki wrzuć do zlewu i spłucz ciepłą wodą. Musisz to zrobić przy nas. - oświadczyła Roki jednocześnie drwiąc z niej
Dobrze. W takim razie chodźmy – powiedziała lekko się śmiejąc Liliana
Dziewczyny poszły razem do łazienki. Najpierw jednak dokładnie przejrzały wszystkie jej rzeczy i kieszenie. Trochę tego znalazły, a dokładniej dziesięć takich samych torebek. Liliana udawała zdziwioną, ale nie uwierzyły jej. Liliana poddała się, bo próbowała uciec z łazienki. W takim razie Roki zamknęła drzwi na klucz i ciągle trzymała w swej mocno zaciśniętej pięści. Było to trudne, bo jej paznokcie były spiłowane tak, że często się nimi zadrapywała robiąc różne rzeczy. Ale tym razem zniosła to. Rodzice Sary i jej rodzeństwo poszli na spacer, więc mogły być pewne, że nikt się o tym nie dowie. Liliana z trudem rozrywała torebki. Można było się domyślić, że jej nałóg trwał od dłuższego czasu. Przez spłuczeniem musiała przysiąc, że już nigdy nie użyje , nie kupi i nawet nie weźmie za darmo żadnych narkotyków i niczego podobnego. Potem odkręciła kurek z gorącą wodą. Sara i Roki sprawdziły czy wszystko zostało dokładnie zniszczone. Dla pewności same jeszcze opłukały cały zlew. Sara wszystko dokładnie nagrywała tak żeby mieć dowody jej przysięgi i wszystkiego co się wtedy działo w łazience jeśliby zaczęła znowu brać.
Potem jakby nigdy nic zaczęły się śmiać. Roki otworzyła drzwi i wyszły na dwór. Usiadły na hamaku i zaczęły się kołysać. Gdy już śmiały się tak, że wszędzie można było je usłyszeć jeden koniec hamaku odczepił się od pnia drzewa. Wszystkie upadły na ziemię. Zamiast martwić się tym dalej śmiały się i to jeszcze głośniej. Roki ze śmiechu aż zaczęła płakać. Zamiast śmiać bujała się z otwartymi ustami nie wydając z siebie żadnego dźwięku.
 
  Następnie rozłożyły namiot. Zrobiły to dopiero teraz, bo nie chciały, żeby inne dziewczyny były tam z nimi. Tylko Artur oprócz Sary rodziny o tym wiedział, ale obiecał, że nikomu o tym nie powie. Mordowały się z nim przez pół godziny. Około godziny 20 poszły do domu Sary zjeść kolacje. Przy okazji zabrały ze sobą koce, poduszki, zgrzewkę coli, kilka paczek chipsów. Roki wzięła za swojej torby napój energetyczny, lecz ona mówiła na niego ,,odpierdalacz”. Po wypiciu chociaż kilka większych jego łyków jej wyobraźnia nie znała granic. Po zaniesieniu rzeczy do namiotu okazało się, że jest za mało miejsca na trzy osoby. Jedna z nich musiała spać na hamaku. Roki zgłosiła się na ochotnika. Namiot był tak ustawiony, że przy każdym z wejść rosło drzewo. Hamak przeniosły tak, że każdy z jego końców przywiązany był do jakiegoś z drzew. Namiot miał dwa przedziały. Pomiędzy nimi było coś w rodzaju korytarza.
 Właśnie tamtędy przechodził hamak. Liliana pożyczyła od swojej mamy stolik turystyczny. Rozłożyły go zostawiając tylko złożone krzesełka. Na nim było rozłożone całe jedzenie i napoje. Roki miała najlepsze miejsce miała blisko jedzenie i picie. Nie musiała się podnosić, żeby do niego dosięgnąć. Wystarczyło, że położyła się na boku.
W okolicach godziny 22 rozpoczęły imprezę. Liliana z telefonu puściła muzykę. Wszędzie było pełno komarów, więc Sara i Liliana zamknęły swoje ,,pokoje” moskitierami same w nich pozostając. Roki zaś na stoliku postawiła pelargonie. Smród był okropny, ale ze względu na katar dziewczyna nic nie czuła. Mogła więc spać spokojnie.
-Hej dziewczyny. Mogę się do was dołączyć. - zapytała Nikola
-Hej. Wchodź śmiało. - odpowiedziała Roki
-Nie wiem czy się zmieścisz, ale u mnie jest jeszcze trochę miejsca. - zachęcała ją gestami rąk Sara
-Ja sama ledwo się mieszczę u siebie. - powiedziała Liliana pokazując na swój ,,pokój” zawalony torbami z ubraniami
-Ok. - odpowiedziała Nikola wchodząc do namiotu – Sorry za spóźnienie, ale dopiero przyjechałam z gór. Sara napisała mi, że mogę spokojnie wpadać, bo impreza się jeszcze nie zaczęła. - Roki i Liliana spojrzały zaskoczone na Sarę
-No tak. Byłam wtedy w łazience jak do mnie napisałaś. Przez rozkładanie namiotu wypadło mi to z głowy.
-Zaczynamy imprezę!! - krzyknęła Roki
Dziewczyny najpierw grały w pokera na ciastka i różne inne słodycze. Wtedy przyjechał Luke. Przyprowadził go Conor brat Sary.
-Cześć. - powiedział zdyszany Conor – Przyprowadziłem wam kogoś.
Wszyscy spojrzeli się w stronę wejście, w którym pojawił się Luke. Conor zdążył w tym czasie wrócić do domu.
-Cześć. Słyszałem, że jest impreza urodzinowa, więc wpadłem. - odezwał się Luke wchodząc do namiotu i siadając na hamaku obok Roki
-Nikomu nie mówiłam o tym co będzie się dziś działo. - powiedziała zaskoczona Sara
-To ja mu powiedziałam. - przyznała się Roki – Sorki, ale napisał do mnie pytając się o twoje urodziny. Tak jakoś wygadałam się.
-Mogę zostać z wami? - zapytał speszony Luke
-Dobra. Brakowała nam ciebie. Dlaczego się nie odzywałeś? - zapytała się Sara
-Wyjechałem za granicę do ojca. Sorry, ale nie miałem czasu. - wyjaśnił Luke
-Grasz z nami? - zapytała Roki szturchając chłopaka
-Jasne. A w co gracie? - odpowiedział Luke
-Pokera, ale na ciastka. - odezwała się po czasie Liliana, które ciągle milczała
-Pomożesz mi, bo za nic w świecie nie potrafię w to grać. - przyciągnęła go do siebie Roki
-Ok. Ale będę stawiać coś innego niż słodycze. - powiedział Luke wyciągając z plecaka piwo
Dziewczyny zaniemówiły. Roki jednak nic nie zdziwiło po akcji z Lilianą
-Skąd je masz? - zapytała Sara wyrywając mu puszkę z ręki
-Zabrałem bratu. Można to nazwać ,,pożyczeniem”. - wyjaśnił chłopak
-Jak moja mama się o tym dowie to mnie zabije! - krzyknęła Sara rzucając z Luka puszką
-Nie dowie się. Wszystko ukryjemy do mojej torby. Nie będę nikogo zmuszać do picia. - zapewnił chłopak
-Gramy dalej? - zaproponowała Nikola
Poker szybko się skończył, bo wszyscy się nim szybko znudzili. Potem zagrali w butelkę, ale nie na rozbieranie. Tylko prawda czy wyzwanie. Wszyscy się bali wyzwań, więc ciągle zadawane były pytania. Gra była nudna. Szybko się skończyła. Roki chciało się już spać, więc położyła się na hamaku. Czytała jeszcze opowiadanie w telefonie. Potem już słuchała piosenek One Direction. Następna odpadła Sara. Nikola i Liliana zaraz potem położyły się spać. Tylko Luke siedział na ziemi jedząc naleśniki i popijając je piwem. Nie pamiętał gdzie się położył.
Następnego dnia Roki przebudziła się leżąc na boku. Gdy się obróciła zobaczyła Luke leżącego obok niej.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA...!!! - krzyczała Roki z niebo głosy
Spadła z hamaka prosto w naleśniki.
- Co jest grane? - zapytała Sara przecierając oczy dłonią na dodatek nie swoją
-Kurwa. Zobacz kto leży w hamaku. - powiedziała podnosząc się i jedząc naleśnika – kto robił te naleśniki? Są naprawdę dobre.
-Laski co się dzieje? - zapytała Liliana otulając się ciepłym kocem
-Zobacz kto spał koło Roki. - odezwała się Sara – Ty robiłaś te naleśniki Roki.
-A no fakt. Zapomniałam. - powiedziała Roki zajadając naleśnika jagodowego
-Zostaw moją rękę! - krzyknęła Nikola wyrywając swoją dłoń Sarze
-A sorry. - przeprosiła Sara tym razem przecierając oczy swoją dłonią
-Co tak wrzeszczycie? - zapytał niespodziewanie skacowany Luke
-Możesz nam wyjaśnić dlaczego położyłeś się obok mnie?
-A no fakt. Nie było nigdzie miejsca, a tylko u ciebie było wolne troszkę. Położyłem się. Nic ci nie zrobiłem? - zapytał Luke po krótkim streszczeniu tego co wczoraj robił
-Nie. Chyba nie. Kurde naprawdę dobre zrobiłam te naleśniki. Roki gratuluję ci. Ooo dziękuje. Nie musiałaś. - zaczęła Roki gadać sama ze sobą
-Roki! - krzyknęła Liliana
Nie zwróciła na nią uwagi. Dalej gadała sama do siebie.
-ROKI!!! - krzyknęli wszyscy razem
-Co?! - krzyknęła
-Zamknij się. - Roki skończyła swój monolog – Trzeba tu trochę posprzątać. Zobaczcie jak tu wygląda. - pokazała Sara na korytarz namiotu i stolik sprzed nim
  -OMG!!! - powiedziała Nikola z niedowierzaniem
-Luke kiedy położyłeś się spać? - zapytała Sara czytając wiadomość od swojej mamy
-Gdzieś koło 4 nad ranem. A co? - odpowiedział chłopak
-Moja mama była tutaj o 5 zobaczyć czy już śpimy.
-JAPIERDLOE! - krzyknęła Nikola
-KUŹWA! - dodała Roki
Tak zaczął się koncert przekleństw. Każdy dodawał inne. W końcu ktoś zaśmiał się zza krzakiem.
-Kto tam jest? Mam broń i nie zawaham się jej użyć. - ostrzegła Roki
-To ja. - zza krzaka wyszedł Artur – Nie chowaj się. Odkryli nas.
-Z kim przyszedłeś? - zapytał zaciekawiony Luke
-Conor choć tu. - zawołał chłopaka Artur
Tak wszyscy zaczęli się śmiać.
-Myśmy wysłali tego SMS -a. chcieliśmy was nastraszyć. Zabrałem telefon mamie. - zaczął wyjaśniać Conor
Nie martwili się już niczym. Posprzątali wszystko i rozeszli się do domów. Tak zakończyły się urodziny Sary

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz